Teneryfa jesienią: kolarski wyjazd, który przedłuża sezon!
Kiedy w Polsce kończy się sezon, na Teneryfie dopiero się rozkręca!
Moment, w którym większość odkłada rower albo przenosi się na trenażer, można rozegrać inaczej. Teneryfa daje stabilne warunki do jazdy wtedy, kiedy w Polsce robi się już chłodno i mokro. Zamiast przerywać treningi – masz 6 dni ciągłej jazdy w słońcu, w zróżnicowanym terenie bez kombinowania z logistyką.
Trasy, które zostają w głowie długo po powrocie!
Teide zaczyna się spokojnie – szeroka droga, równe nachylenie, łapiesz rytm. Po kilkunastu kilometrach przestaje być „przyjemnie”, zaczyna się praca. A na górze? Surowy, wulkaniczny krajobraz i poczucie, że właśnie zrobiłeś jeden z najbardziej kultowych podjazdów w Europie.
Anaga to zupełnie inna historia. Wjeżdżasz w zieleń, robi się chłodniej, asfalt często wilgotny, zakręty ciaśniejsze. Jedziesz przez lasy, które bardziej przypominają dżunglę niż wyspę wulkaniczną i co chwilę otwierają się okna na ocean.
Na północy masz Mascę – odcinek, który jest krótki, ale intensywny. Wąska droga, serpentyny i zmieniające się tempo. Przejechana w jedną stronę daje satysfakcję. W drugą – zupełnie inne doświadczenie. Do tego dochodzą odcinki południowe: więcej przestrzeni, wiatr, dłuższe, falujące fragmenty, gdzie możesz złapać rytm i po prostu jechać.
Każdy dzień ma inny charakter. Raz jedziesz wysoko w górach, raz bliżej oceanu. I to właśnie robi różnicę – nie tylko kręcisz kilometry, tylko codziennie dostajesz inną „wersję” jazdy.
Kto prowadzi ten wyjazd?
Krzysiek „Harry” Łojek – to nie jest przewodnik, który jedzie „z przodu i pokazuje drogę”. To mechanik z doświadczeniem UCI, który zwraca uwagę na rzeczy, które większość pomija – ustawienie roweru, drobne korekty, które nagle sprawiają, że jedzie się lżej. Zna Teneryfę od strony kolarskiej, nie turystycznej. Potrafi ułożyć dzień tak, żebyś zrobił konkretną robotę na trasie, ale wrócił z niej dalej z głową do jazdy następnego dnia.
Oscar Santana, znany jako „Worso” – Lokalny mechanik i rowerzysta. Zna wyspy jak własną kieszeń i jest w nich szaleńczo zakochany. Jako perfekcjonista dba o to, by rowery były zawsze w idealnym stanie, dzięki czemu jedyne, o co musisz się martwić, to pedałowanie na szczyt.
Z zawodu mechanik, założyciel „The Worso”. Posiada certyfikat mechanika UCI, a także kilka certyfikatów Shimano Service Centre.
Miłośnik „dni w biurze” na siodełku – tych dni, kiedy wyruszasz bez ustalonej godziny powrotu, ale z torbą pełną niesamowitych wspomnień i mrożących krew w żyłach opowieści. Ponieważ każda przejażdżka to okazja do stworzenia niezapomnianych wspomnień.
Jazda bez presji, ale z poziomem!
To nie jest wyjazd „na przetrwanie” ani przypadkowa ustawka. Jedziesz w grupie osób, które wiedzą, po co trenują i czego oczekują. Na podjazdach każdy pracuje swoim tempem, bez szarpania i udowadniania czegokolwiek. Na górze zbieramy się razem i jedziemy dalej. Chodzi o jakościowy trening i powtarzalność, nie o jednorazowe „zajechanie się”.
Logistyka i warunki, które pozwalają skupić się tylko na jeździe
Cała organizacja jest po naszej stronie – od przelotu, przez transfery, po wsparcie na trasie i zaplecze techniczne. Masz gotowe trasy, opiekę doświadczonych leaderów i bazę, w której realnie się regenerujesz po jeździe.
GDZIE?
KIEDY?
11 – 18.11.2026
Teneryfa / Hiszpania